piątek, 28 maja 2010

Kwietniowy plener

Zdarzył się w kwietniu piękny, słoneczny i ciepły dzień, aż żal było go zmarnować więc w towarzystwie Ady,
Damiana i jako modelki Kamili wybraliśmy się na wycieczkę.  Było przesympatycznie i przede wszystkim bardzo ciepło więc udało nam się odwiedzić kilka ciekawych miejsc w okolicach Zielonej Góry a właściwie Sulechowa. Dzisiaj kilka zdjęć z Kamilą i Adą :-)








czwartek, 27 maja 2010

Agnieszka i Marek

Kilka dni temu dostałam taką oto miła recenzję mojej pracy :

"Dla każdego z nas miło ogląda się zdjęcia z własnego wesela, ślubu,pleneru, ale zawszę się oczekuję jakiegoś pierwiastka szczęścia, uwiecznienia chwili w fotografii. To właśnie można zobaczyć w zdjęciach od Pani Eli, ale od początku.

Zastanówmy się czego wymagamy od fotografa? Ma robić zdjęcia podczas tego wspaniałego dnia, proste, jednak tu było inaczej. Pani Ela podpowiadała nam nawet co mamy w jakim momencie zrobić. „Biło” od niej profesjonalizmem, nie martwiłem się czy wszystko będzie uwiecznione na zdjęciach czy nie, czy mam powiedzieć: „a może zrób temu zdjęcie” , „a może takie zdjęcie” itp. wszystko moim zdaniem i mojej wspaniałej żony było tak jak ma być. Po prostu nie mieliśmy kolejnej rzeczy na głowie w tym dniu, a jak dobrze wszyscy wiemy jest ich trochę. Myślę, że to w zupełności rekomenduje profesjonalizm i doświadczenie Pani Eli.

Aranżacja podczas pleneru: super, cały czas tylko: „wiecie co, zrobimy to tak...”, „ustawcie się tak...”, „parzcie się tam... ”, „nie uśmiechaj się tak bo źle wyjdzie” itd. sugestii mnóstwo, aż miło bo to nie ja muszę się zastanawiać: „czy wyjdzie dobrze czy nie?”.

A najlepszy jest efekt końcowy. Jak zobaczyliśmy zdjęcia był śmiech, radość, zaskoczenie (pozytywne), aż nie da się tego opisać. Wyszliśmy z domu Pani Eli, po przejrzeniu wszystkich zdjęć i od razu żona do mnie powiedziała, ja do żony: „ale super zdjęcia:)” i po raz kolejny słowa choć krótkie wystawiają bardzo dobrą ocenę pracy człowieka pełnego profesjonalizmu, zaangażowania, uśmiechu. Ani razu nie było jakiegoś zgrzytu, gdyż za tym co było powiedziane, a przez nas nie zrozumiane, szedł argument tłumaczący czemu tak, a nie inaczej.

W zupełności polecam Marek Graczyk."






poniedziałek, 10 maja 2010

Agnieszka i Marek w B&W

Świetna para i fantastyczny plener choć zupełnie się na niego nie zanosiło...

W drodze z Zielonej Góry do Brodów strasznie padał deszcz... teraz mogę się przyznać... byłam przekonana, że z tego pleneru w tym dniu nic nie będzie i te ponad 70 km będziemy musieli pokonać jeszcze jeden raz. Jak widać miłe niespodzianki się jednak zdarzają i słońce zaświeciło gdy tylko wjechaliśmy na dziedziniec pałacowy :-)
Musze pogratulować Markowi, że pomimo przeziębienia dzielnie się trzymał i nie dał po sobie nic poznać podczas tej naszej ponad dwu godzinnej sesji fotograficznej :-)